To nie przypadek, że w rocznicę stanu wojennego znany skandalista (to najlżejsze z określeń) poseł PO Janusz Palikot ogłosił w swoim blogu, że:

"(...) chętnie mieszkanie od Zbigniewa Ziobry odkupię, aby mógł jak mężczyzna długi swoje spłacić i odejść bez rozgłosu oraz wstydu dla kolegów.

I aby się sprawiedliwości i prawu zadość stała, w mieszkaniu tym stworzę muzeum IV RP. W łazience – wanna Wassermanna. W gabinecie – laptop Ziobry i gwóźdź do trumny Leppera. W salonie przy stole – figury woskowe Lecha i Jarosława. Na ścianie – zdjęcie Dorna w kamaszach, w piwnicy sarkofag Blidy i teczki Gilowskiej. Przez pierwszy miesiąc dla wszystkich, a później dla studentów – wstęp za darmo.

Panie Ziobro, publicznie pytam: ile Pan chce za mieszkanie?"

No i znowu gawiedź tuskowa ma uciechę. "Ma jaja" - powiadają jedni. "Uwielbiamy Pana Palikota" - rzeczą inni.

Ja zaś wiem swoje. Palikotyzacja polityki zemści się w dłuższej perspektywie na całym społeczeństwie. Już dziś politycy PO (także byli - jak Jan Maria Rokita) dziwią się, iż młodzież pochwala (a przynajmniej nie potępia) wprowadzenia stanu wojennego.

Cóż, jeśli Kaczyńskiego porównuje się do Stalina czy Jaruzelskiego, to młodzieży każe się myśleć następująco: "Jeśli my, młodzi, przeżyliśmy i obaliliśmy wrednego Kaczyńskiego, a który przecież nie zrobił nam żadnej krzywdy, to Jaruzelski musiał być jeszcze lepszy dla społeczeństwa. Skoro tak, to ten stan wojenny nie był wcale taki zły. Wszak to pryszcz w porównaniu z kaczyzmem lat 2005-2007. Zaś stan ten potwierdzają osobiście takie autorytety moralne, jak Stefan Niesiołowski czy Kazimierz Kutz!"

Twarz PO Janusz Palikot znów dał przeto wskazówkę dla młodzieży. Nie stan wojenny a kaczyści są waszymi prawdziwymi wrogami!